Strona poświęcona pamięci mojej żony - Ani Szpak

Menu

Z wielkim żalem i smutkiem zawiadamiam, że 24 czerwca 2009 roku, po nieco ponad 39 latach życia, zmarła w domu moja ukochana żona Anna Szpak. Żadne słowa nie są w stanie opisać tej ogromnej straty dla nas - najbliższych, jak i dla całego świata.

Oto ostatnie sfotografowane spojrzenie ślicznych oczu Ani. Fotografię zrobiłem 3 miesiące przed jej śmiercią. Te oczy były zawsze, nawet w najcięższych chwilach, bardzo wesołe. Pierwszy raz zaczął smutek zaczął w nich gościć końcem marca 2009 r. ...

[Ania]

Miejsce to przeznaczone jest dla przyjaciół i znajomych Ani. Powstało po to, aby pamięć o tej, jak to powiedział mój tata w czasie mowy pogrzebowej: "Kochanej i wspaniałej dziewczynce", trwała po wieki. Strona będzie powstawała powoli, ale konsekwentnie, zachęcam do częstych odwiedzin, bo praktycznie każdego dnia dopisuję po kilka zdań, zachowuję kilka cudownych chwil z okresu kiedy byliśmy razem. Chwile, których się nie docenia w okresie ich trwania stają się całkowicie bezcenne po czasie, zwłaszcza, kiedy na pewno już wiadomo, że się nigdy nie powtórzą. Kiedy wiadomo, że nie da się w takiej samej konfiguracji jeszcze raz czegoś przeżyć, gdzieś pojechać, coś zobaczyć. Nie da się i już. Koniec, kropka. Historia walki Ani, opisana na kolejnych stronach jest taka, jaką pamiętam. Nie posiłkuję się w czasie jej spisywania pamięcią innych osób. Gdyby wkradła się jakaś, zauważona przez czytelnika, nieścisłość - napiszcie do mnie.

Wola życia, chęć do walki, które cechowały Anię powinny stanowić powód do drobnej refleksji dla każdego z nas. Refleksji powodującej oderwanie się od spraw codziennych, doczesnych, które często nami kierują w nie do końca właściwą stronę. Problemy, z którymi się borykamy, często są tylko i wyłącznie naszym wymysłem i chciałbym z tego miejsca Was prosić o nabranie dystansu do spraw związanych z codziennym życiem. Szczęścia trzeba umieć szukać wszędzie. Poszukajcie.

Począwszy od 12 września 2009 r. dostęp do stron opisujących naszą wspólną historię został zahasłowany. Wynika to z dość dużego ruchu, jaki zaczął generować się na serwerze. Ruch ten pochodził z różnych stron świata więc stwierdziłem, że ilość dość osobistych informacji podawanych na stronach jest tak duża, że grono odbiorców powinno zostać zawężone. Moją intencją jest ograniczenie dostępu skrajnie przypadkowych osób. Każdy, kto będzie się chciał zapoznać z naszą tragiczną historią może do mnie napisać na adres podany w monicie o podanie nazwy użytkownika i hasła.

Zapraszam do wpisów w księdze gości.

Aniu, zawsze Cię będę pamiętał - wiesz o tym. Twoja śmierć była o wiele za wczesna, Kiciusiu mój kochany.

Mąż, Tomasz.